FANDOM


Powrót Smoczych Władców jest opowieścią autorstwa użytkownika Kar0l. Opowiada historię przedstawioną w serii o tym samym tytule. Aby lepiej zrozumieć fabułę lub jej elementy należy przeczytać ten tekst.

Autor

Część 1

- Ludzie, Wężonowie, Ninja Droidy! Wszyscy chcemy być wolni i żyć własnym życiem! To ty jesteś tym, przez którego nie możemy cieszyć się każdym dniem i musimy martwić się o jutro!

To były ostatnie słowa pierwszego Ninja Droida. Metalowe ciało Ninja Lodu rozpadło się na miliony niedostrzegalnych fragmentów, a wraz z nim nie dawno powstałe ciało Mrocznego Władcy. Jedynie rdzeń robota upadł na ziemię.

- Zane! - krzyknęli wszyscy obserwujący pojedynek, nie tylko Ninja i ich przyjaciele, ale również Wężonowie i Ninja Droidy.

Było jednak za późno. Ich towarzysz odszedł. Czterej Ninja, ich dwaj mentorzy i pozostali bliscy zmarłego zapłakali. Łzy spłynęły również po metalowych policzkach P.I.X.A.L.. To pierwszy raz, kiedy androidka uroniła łzy. Wszyscy wiedzieli jednak, że dzięki tej ofierze będą mogli spać spokojnie. Władca, ich największy wróg i wcielenie zła, przestał istnieć. Kiedy chcieli odejść ze świątyni, stało się coś, czego nikt z zebranych się nie spodziewał. Zza nich dobiegł głos, którego już nigdy nie spodziewali się usłyszeć.

- Idiota!

Wszyscy odwrócili się. Ze strachem w oczach obserwowali to, co działo się przed nimi. Serce Zane'a uniosło się w powietrze. Wokół niego zaczęły unosić się prawie niewidoczne kawałki ciała jednego z walczących. Najpierw powstała ręka trzymająca w dłoni błękitny rdzeń, a następnie pozostałe części ciała. W ten sposób zniszczone chwilę wcześniej ciało Złotego Mistrza zaistniało na nowo.

- Czy ten Ninja Droid naprawdę myślał, że połowa Kryształu Żywiołu jest w stanie pokonać Złotą Moc? A skoro już o kryształach mowa...

Władca wyciągnął rękę przed siebie. Nagle troje Ninja (bez Lloyda) i P.I.X.A.L. poczuli niespotykany ból. Wydawało im się, jakby ktoś rozrywał ich od środka. I rzeczywiście tak było. Cztery strugi energii wydobywające się z ciał wojowników i androidki kończyły swoją drogę w dłoni Władcy, formując trzy kryształy i uzupełniając połowę rdzenia Zane'a, będącego czwartym kryształem. P.I.X.A.L. upadła pozbawiona źródła energii, a Ninja poczuli niezwykłą wewnętrzną pustkę. To był jednak dopiero początek. Złota Energia została "strawiona" przez Władcę. Wszystkie złote elementy jego pancerza zniknęły, a jego ciało zaczęło się przeobrażać. Znowu stał się smokiem. Jednak nie tym, którego Ninja pamiętali z bitwy w Mieście Ninjago. Stał na dwóch nogach, wyprostowany. Jego ręce nie były już częścią skrzydeł, a osobnymi kończynami. Skrzydła zaś znajdowały się na jego plecach. To właśnie ta humadoidalna smocza postać była jego pierwotnym ciałem, tym, które utracił podczas pojedynku z Pierwszym Mistrzem Spinjitzu. To nie był koniec. Olbrzym podniósł swoje pokryte łuskami ramię i wystrzelił z niego mroczną energią. Jego moc szybko ogarnęła Wężonów i Nindroidy, zamieniając ich w posłuszne sługi.

Ninja patrzyli na to wszystko z niedowierzaniem. Ich największy wróg żyje, mimo poświęcenia ich kolegi, i wydaje się wygrywać. Młodym wojownikom nie pozostało już nic. Kiedy nowa armia Władcy zaczęła bezmyślnie maszerować w ich kierunku, odwrócili się i pobiegli. Nie ważne gdzie. Ważne było tylko to, by uciec jak najdalej. Przegrali.

Część 2

Bohaterowie kierowali się w stronę swojej akademii. Cały czas rozmyślali nad tym, co się przed chwilą stało. Byli bez mocy, wyczerpani i źli. Ich frustracja rosła. Zdenerwowanie również. Oliwy do ognia dodawał fakt, iż Mroczny Władca żyje. Co gorsza, był teraz potężniejszy niż kiedykolwiek. Złość była jednak słabsza od innej emocji - smutku. Ich przyjaciel zginął, a jego poświęcenie poszło na marne.

Tak dumając dotarli do akademii - a raczej tego, co po niej zostało.

- Mamo! - krzyknął Lloyd do stojącej przed zgliszczami budynku Misako. - Co się stało?!

- Szkielety, Wężonowie, Kamienni Wojownicy i Ninja Droidy! - odpowiedziała. - Cała armia! Zaatakowali szkołę i zniszczyli wszystko!

- A więc Szkielety i Kamienna Armia też są już pod jego kontrolą... - rzekł Wu.

- To nie wszystko. Porwali Ultra Smoka.

- Ale po co Władcy nasz smok? - zastanowił się Cole.

- Zaraz, a gdzie Zane? - zapytała Misako.

Wszyscy umilkli. Misako domyśliła się, o co chodzi, i zrozumiała, że nie powinna zadawać tego pytania. Ciszę przerwał Garmadon:

- Chyba wiem, dlaczego Władca porwał smoka.

- Bracie, czy mylisz o... - zaczął Wu.

- Tak. - przerwał mu były pan ciemności. - Musimy wrócić do naszego domu.

- A przez dom masz na myśli...? - spytał Jay.

- Musimy wrócić do klasztoru. Jest tam coś, co musicie zobaczyć.

- Ale Klasztor Spinjitzu został już dawno spalony przez Wężonów. - powiedział Kai. - Nawet jeśli coś tam było, to spłonęło w pożarze.

- Gdyby było w budynku, owszem. - odrzekł Garmadon. - Ale pod nim, nic nie powinno ucierpieć.

- Zaraz, zaraz... - zaczęła Nya. - To pod klasztorem coś jest? Ile jeszcze tajemnic skrywacie?

Nya nie uzyskała odpowiedzi. Czterech Ninja, Nya, Wu, Garmadon, Misako i P.I.X.A.L. ruszyli w stronę swojego dawnego domu.

***

Mroczny Władca obserwował, jak jego wojownicy zamykają Ultra Smoka w olbrzymiej komorze. Kiedy skończyli, Władca wystrzelił kilka wiązek energii w jego stronę. Z czterech smoczych paszcz wydobył się ryk przepełniony bólem. W tej właśnie chwili Ultra Smok powracał do swojego poprzedniego stanu - rozdzielał się na cztery osobne byty. Kiedy cztery smoki żywiołów znowu były osobnymi istotami, ból i krzyki ustały, a Władca kontynuował swoje dzieło. Choć przywrócił smoki do ich poprzedniej formy, to nie była to jednak ich pierwotna forma. Lewitujące nad dłonią Władcy cztery Kryształy Żywiołów zmieniły swoją strukturę i zamieniły się w kule energii. Z każdej z nich wystrzelił promień, który trafił odpowiedniego smoka. Po chwili wiązki zniknęły razem z kulami mocy nad ręką Władcy - stały się z powrotem częścią smoków. W wyniku odzyskania mocy elementów smoki zaczęły się przeobrażać - stanęły na tylnych łapach, przednie łapy przemieniły się w ramiona zakończone pazurzastymi dłońmi, a oprócz tego każdy smok urósł. Zwierzęta te przypominały teraz Władcę - również w tym, że nie były już zwierzętami. Czterech Smoczych Władców powróciło do swych oryginalnych postaci i pokłoniło się swojemu wielkiemu przywódcy - Kagenokami'emu, znanego przez mieszkańców Ninjago pod imieniem Mroczny Władca.

Część 3

Góry Niemożliwie Wysokie. Dzień, w którym każdy z Ninja wspinał się na nie po raz pierwszy wydaje się teraz odległą przeszłością. Wojownicy bardzo dobrze go jednak pamiętają. Był to dzień, w którym ich życie diametralnie się zmieniło. Kiedy z czwórki zwykłych młodych ludzi stali się Ninja - obrońcami Krainy Ninjago i bohaterami uwielbianymi przez zwykłych obywateli. Pamiętali swoje początki - męczący trening, ciągłą naukę, pierwsze pojedynki, aż w końcu ich pierwszą prawdziwą misję - poszukiwania Złotych Broni Spinjitzu. Klasztor był dla nich drugim domem - a dla niektórych nawet i pierwszym. Niewielkie pokoje, tor treningowy - to wszystko stało się tylko wspomnieniem, gdy Hipnokobry spaliły budynek. Był to ostatni raz, kiedy Ninja stali na szczycie tych gór. Zawsze myśleli, że znają Klasztor jak własną kieszeń, że nie ma on przed nimi żadnych tajemnic. Aż do teraz...

Po długiej podróży wojownikom udało się dostać do Gór Niemożliwie Wysokich. Wspinaczka na nie nie była dla nich tak męcząca, jak wcześniej - przynajmniej fizycznie. Każdy z nich wspominał te góry i Klasztor, który niegdyś znajdował się na ich szczycie. Zamyśleni dotarli na miejsce. Nie rozumieli, o co chodziło ich mistrzowi. Jedyne, co teraz się tam znajdowało, to pozostałości drewnianej konstrukcji niegdyś wspaniałego Klasztoru. Było ich jednak tak niewiele, że można było ujrzeć to, co pod budynkiem się kiedyś znajdowało - a było to... zupełnie nic. Sensei powiedział wcześniej, iż pod Klasztorem znajdowało się coś, co odkryje prawdę o smokach. Nie było tam jednak kompletnie nic - żadnego otworu, żadnych drzwi, żadnej klapy, czy czegokolwiek innego, co prowadziłoby wewnątrz gór. Nic, tylko goła skała. Przynajmniej tak się wszystkim wydawało...

Sensei Wu stanął w centrum dawnego Klasztoru.

- Seryukai! - rzekł mistrz uderzając swoją bambusową laską o grunt.

Wtedy, wokół niego, powierzchnia zaczęła znikać ujawniając schody prowadzące w głąb gór.

- Chodźcie, moi Ninja. - powiedział Wu zaczynając schodzić w dół. - Czas, byście poznali historię sprzed istnienia tego świata.

Młodzi wojownicy bez namysłu ruszyli za nim, zaciekawieni jego słowami. Tuż za nimi weszły Nya, Misako i P.I.X.A.L., zaś Garmadon szedł ostatni.

Część 4

Młodzi wojownicy schodzili w dół. Długie, kręte schody wydawały się nie mieć końca. Ściany pokryte były najróżniejszymi malowidłami i rysunkami, jak również pismem tak starym, że nawet Misako nie potrafiła go rozszyfrować. W końcu Sensei Wu zatrzymał się i z jednej z wielu wystających ze ścian szufladek wyciągnął papierowy zwój.

- Moi dzielni Ninja. - zaczął. - Wszyscy znacie historię o powstaniu Krainy Ninjago i walce między Pierwszym Mistrzem Spinjitzu i Mrocznym Władcą. Istnieje jednak jeszcze jedna, o wiele starsza opowieść.

- Starsza? - zdziwił się Kai. - Jak może istnieć historia sprzed powstania świata?

- Pierwszy Mistrz Spinjitzu nie stworzył całego świata. - kontynuował Wu. - A jedynie kontynent, na którym żyjemy. Nie był też żadnym bogiem, lecz zwykłym człowiekiem. Natomiast jego moce nie były mu dane od początku.

- Sensei. - wtrącił Jay. - Więc to historia o tym, skąd wziął się Pierwszy Mistrz? I jaki to ma związek z naszą obecną sytuacją?

- Po prostu posłuchajcie. Dawno temu, istniała kraina zwana Seryukai. Pięciu Smoczych Władców rządziło nią żelazną ręką. Stworzone przez nich zastępy smokopodobnych istot zwanych Ryugonami strzegły porządku, co w praktyce oznaczało terroryzowanie ludzi i trzymanie ich w ryzach. Każdy, kto nie podporządkował się rozkazom smoków, ginął lub znikał w niewyjaśnionych okolicznościach. Mimo całego tego ucisku nadal znajdowali się tacy, którzy próbowali wywalczyć wolność, jednak każda taka próba kończyła się niepowodzeniem. Pewnego dnia nie wiadomo skąd przybyło pięciu tajemniczych mężczyzn. Skutecznie przeciągnęli na swoją stronę część Ryugonów, a w kulminacyjnym momencie całego powstania pozbawili mocy żywiołów czterech z pięciu Smoczych Władców, którzy zamienili się w bezrozumne zwierzęta. Czterej Mistrzowie Żywiołów szybko podzielili się swoimi nowymi mocami ze swoim przywódcą i umieścili cząstkę czterech żywiołów w jego Złotych Broniach. Tym przywódcom był mężczyzna, którego teraz nazywacie Pierwszym Mistrzem Spinjitzu, a jego czterej towarzysze to wasi dziadkowie, po których odziedziczyliście wasze moce. Ciąg dalszy tej historii znacie - Pierwszy Mistrz Spinjitzu stworzył Krainę Ninjago, a piąty Smoczy Władca, którego znamy pod imieniem Mroczny Władca, próbował przejąć ją dla siebie.

- Zaraz, zaraz, zaraz. - zaczął Cole. - Więc to znaczy, że nasze cztery smok to tak naprawdę źli władcy i to od nich pochodzą nasze moce?

- Dokładnie tak. Prawdopodobnie z tego powodu Mroczny Władca porwał Ultra Smoka. Jeśli rozdzieli go na cztery osobne istoty i przekaże im wasze Kryształy Żywiołów, Smoczy Władcy powrócą, a ludzkość znowu utraci wolność.

- Ale skoro nasi dziadkowie pokonali Władców i odebrali im moce, to czemu my, ich następcy, mielibyśmy tego nie powtórzyć? - rzucił Lloyd. - Nadal mamy szansę ich powstrzymać.

Nagle wysoko nad ich głowami rozległy się potężne wstrząsy i głośne, smocze ryki.

- Wygląda na to, że już nas znaleźli. - stwierdził przerażony Cole.

- Nie możemy się teraz wycofać. - pokrzepiał wszystkich Lloyd. - Jeśli teraz uciekniemy, Ninjago znowu pogrąży się w chaosie i tyranii. Musimy walczyć, nawet jeśli będzie nas to kosztować życie.

Pozostali Ninja, choć przerażeni, wiedzieli, iż Zielony Ninja ma rację. Nie mogli wycofać się, kiedy na szali znajdował się los całego świata.

- Nasza czwórka idzie. - rzekł Lloyd do senseiów i pozostałych. - Wy lepiej tu zostańcie. Jeśli zawiedziemy, to wy będziecie ostatnią nadzieją tej krainy.

Czterej wojownicy szybko wyszli z powrotem na szczyt góry, gdzie czekało już na nich czterech Smoczych Władców.

- Tylko cztery smoki? - zdziwił się Jay. - Nie powinno być ich pięć?

- Nasz przywódca nie chciał się mieszać w nasze porachunki. - odpowiedział mu Hinokami, Smok Ognia.

- Zapewne uznał, iż nie ma co marnować mocy na takie robaki. - dopowiedział Jinokami, Smok Ziemi.

- Nadal nie mogę uwierzyć, że tak żałosne istoty jak ludzie były w stanie odebrać nam nasze moce. - skomentował Rainokami, Smok Błyskawic.

Ninja, zirytowani obelgami ze strony smoków, rzucili się do ataku. Niestety zarówno ich broń jak i Spinjitzu nie były w stanie przebić smoczych łusek, a bez swoich mocy nie mogli nic zrobić swoim przeciwnikom. Władcy przewyższali ich zarówno siłą, jak i mocą. Nie minęło dużo czasu, a Ninja leżeli poobijani na ziemi, resztkami sił próbując wstać.

- To koniec, żałośni ludzie. - rzekł Kōrinokami, Smok Lodu. - Tutaj kończy się wasza historia.

Lodowy smok zbliżył się do czterech wojowników, chcąc zakończyć ich żywot. Jednakże, gdy uniósł swe masywne ramię, by zadać ostatni cios... znieruchomiał.

- Co się dzieję?! - jęczał smok. - Dlaczego nie mogę się ruszyć?!

To były jego ostatnie słowa. Nagle jego ciało obróciło się w pył, który zaczął wirować. Po chwili pozbawiona jakiegokolwiek kształtu chmura cząsteczek zaczęła przeistaczać się w coś humanoidalnego. Prochy połączyły się, tworząc ciało, a przed walczącymi stanęła istota przypominająca człowieka, jednak w całości zbudowana z lodu i śniegu. Zdziwieni Ninja resztkami sił zdołali wykrzyknąć tylko:

- Zane!

Postacie


Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki